wtorek, 28 stycznia 2020

UWU życia
what's it like to shine between everything
*Batter Up playing softly in the background*

niedziela, 5 stycznia 2020

vibe checkk

właśnie kończy mi się okres (dosłownie tez hehe) dwutygidniowego wolnego od szkoły
i wiecie co
Zmarnowałam te dwa tygodnie jak jasna choleRA, a to nie jest meritum tego wywodu. To jest jednak czynnikiem, który striggerował moje poczucie beznadziei w tym epizodzie Łał Źle Mi.
Czasem czuję się jakbym żyła w próżni. Świat dzieje się naokoło mnie a ja stoję gdzieś obok tego. W odizolowanym cząstce wszechświata, w której wegetuję, rosnę, funkcjonuję, ale bez silnej więzi z tym co mnie otacza. Nie pamiętam ostatnich dni. I nie chodzi mi teraz o to, że czuje jakąś dysocjację wobec otoczenia. To nie tak że nie jestem w stanie odróżnić wydarzeń realnych od tego, co dzieje się w mojej głowie, albo czuję brak kontaktu z rzeczywistością. Shitty Watercolour na jednym swoim rysunku napisał kiedyś The world od dancing to a song, but I don't know the tune. Życie mija mnie, nie mi. Nie czuje się jego częścią.
Potrafię dokładnie policzyć ile razy czułam się serio żywa przez ostatni rok, mimo że ten rok był dobry. Kiedy czułam obecność wszystkiego wokół mnie. Wiatr, ziemię pod nogami, osobę obok mnie, to co mówiłam i myślałam. Nie czułam żadnej presjii, całkowicie otworzyłam siebie i byłam w tamtym momencie calkowicie raw. Jestem ciekawa, czy tamta osoba zwróciła jakąkolwiek uwagę na tę zmianę, mimo wszystko nie była tak widoczna.
Chciałabym być bardziej.